Sukcesy

Wypadek przy pracy w rolnictwie

W 2016r zgłosiła się do nas pani Helena z prośbą o pomoc, jej tata pan Jan doznał poważnych obrażeń ciała tj. złamania miednicy w kilku
miejscach w skutek upadku z drabiny podczas podcinania gałęzi nad kurnikiem. Trafiła do nas z polecenia sołtysa wsi z nadzieją że pomożemy w uzyskaniu odszkodowania jej tacie, po wnikliwej analizie sprawy okazało się że możemy zająć się sprawą. Po pół rocznej batalii z ubezpieczycielem OC gospodarstwa pana Jana, nasz specjalista doprowadził docelowo do uznania odpowiedzialności przez ubezpieczyciela co skutkowało wypłatą na rzecz poszkodowanego odszkodowania w kwocie 50.000zł, oprócz tego uzyskaliśmy zwrot kosztów leczenia.

Wypadek w rolnictwie

Do naszej kancelarii trafił pan Przemysław, który doznał obrażeń ręki lewej (złamanie). Do wypadku doszło na oblodzonej ścieżce przy stodole, gdzie szedł nakarmić zwierzęta schorowanej babci, którą opiekował się podczas nieobecności jego wujka, który na stałe mieszkał z babcią i zajmował się gospodarstwem. Zgłosiliśmy roszczenie do ubezpieczyciela gdzie wujek poszkodowanego posiadał polisę OC , w rezultacie nasz prawnik doprowadził do wypłaty odszkodowania w łącznej kwocie 18.000 zł. Sprawa była prowadzona po innym pełnomocniku, któremu nie udało się wyegzekwować od ubezpieczyciela ani złotówki.

Wypadek komunikacyjny, śmierć

W 2014r zginął tata pani Marceliny, jadąc rowerem nagle zjechał z chodnika wprost pod jadący motocykl, upadając uderzył głową o krawężnik, doznał poważnego urazu głowy, oraz urazu wielonarządowego co skutkowało niestety jego śmiercią. Sprawa okazała się dość trudna ponieważ tata pani Marceliny został praktycznie uznany za winnego tego zdarzenia gdyż sam z niewyjaśnionych przyczyn wjechał rowerem pod motocykl. Kierowca motocykla praktycznie nie miał możliwości uniknięcia tego zdarzenia. Niemniej jednak, postanowiliśmy przyjąć sprawę i kierując się zasadą ryzyka postanowiliśmy zgłosić szkodę na rzecz pokrzywdzonej pani Marceliny oraz jej mamy czyli żony zmarłego. Ubezpieczyciel był nieugięty, odmawiał wypłaty zadośćuczynienia gdyż zmarły został uznany za winnego, po 4 miesiącach nasz prawnik doprowadził do uznania odpowiedzialności w 10% czyli szacując 90% przyczynienie się zmarłego do szkody. Ubezpieczyciel wypłacił na rzecz pani Marceliny-córki zadośćuczynienie w kwocie 20.000, oraz na rzecz żony zmarłego zadośćuczynienie w kwocie 40.000zł, a także częściowy zwrot kosztów pogrzebu. Biorąc pod uwagę okoliczności i wysokość odszkodowania sprawa niemożliwa została zakończona sukcesem.

Spotkałeś się z podobnym problemem? Napisz do nas!